Rejs „Wyborczej”: autostradą wodną płyniemy do Berlina. Dzień czwarty.

//Rejs „Wyborczej”: autostradą wodną płyniemy do Berlina. Dzień czwarty.

Rejs „Wyborczej”: autostradą wodną płyniemy do Berlina. Dzień czwarty.

DZIEŃ CZWARTY. Jesteśmy już prawie w Niemczech, bo na Odrze granicznej, którą dzielimy się z sąsiadami. Minęliśmy już Frankfurt nad Odrą, ale przed nami ciągle jeszcze 80 km, zanim skręcimy na kanał prowadzący do Berlina.

Od piątku płyniemy jachtem spacerowym z Wrocławia do Berlina. Testujemy tę trasę i sprawdzamy, czy wycieczka na Odrze to dobry sposób na urlop. Za nami już m.in. Ścinawa, Głogów, Bytom Odrzański, Cigacice i Krosno Odrzańskie. Cała nasza trasa ma ok. 500 km.

Jest granica

Wpłynęliśmy w środę na prawie 200-kilometrowy, graniczny odcinek Odry, który dzielimy z Niemcami. Widać, że niemiecki brzeg jest znacznie lepiej utrzymany, bo sąsiedzi na bieżąco wykonywali większość remontów. Z kolei po polskiej stronie, jak dowiedziałam się w szczecińskim Zarządzie Gospodarki Wodnej, zniszczone jest ok. 90 proc. umocnień, a za ich naprawy dopiero się zabieramy.

Jakie to ma znaczenie dla żeglugi? Spore, bo uszkodzone brzegi powodują wypłycenia i powstawanie łach piachu na torze wodnym.

Ale na szczęście o oznakowanie szlaku dbają już obie strony, co dzięki naciskom ze strony Niemców dobrze wpływa na jego jakość: oprócz znaków pionowych na brzegu, tor wyznaczają tu pławy (boje), na które należy się kierować, żeby płynąć po najgłębszej, czyli najbezpieczniejszej części autostrady. W ten sposób łatwo można ominąć płycizny i uniknąć wpłynięcia na mieliznę.

Zaglądamy po drodze do Eisenhuttenstadt, ale tylko na chwilę, żeby obejrzeć przystań. Jest bez porównania z polskimi obiektami, a to dopiero pierwsza i znajdująca się na raczej mało ruchliwym kanale. Julianne, która pracuje w portowej knajpce, mówi, że na co dzień nie przypływa tu zbyt wiele osób, choć czasem przychodzą mieszkańcy, żeby posiedzieć nad wodą. Grupami wodniaków to miejsce zapełnia się dopiero w ciepłe weekendy, gdy ożywa turystyczny ruch między Eisenhuttenstadt i Berlinem. Podróżują zarówno Niemcy, jak i Polacy.

Słubice

Ponieważ zmieniliśmy trasę rejsu (płyniemy przez Hawelę), nie kontynuujemy podróży kanałem Odra-Szprewa, który się tu zaczyna, tylko wracamy na Odrę. Następny przystanek to Słubice, sąsiadujące z Frankfurtem nad Odrą. Zatrzymaliśmy się przy nabrzeżu należącym do Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej. To jedyne miejsce po polskiej stronie, na którym można się zacumować i, niestety, nie jest wyposażone w żadną infrastrukturę dla turystów. Część nabrzeża dzierżawi prowadzone przez 10 gmin stowarzyszenie Odra dla Turystów, by w Słubicach zapewnić miejsce do cumowania dla „Zefira”, samorządowego statku turystycznego. Nocą jednostka i tak zatrzymuje się na marinie po niemieckiej stronie, bo tylko tam jest dostęp do prądu. Ale nawet ta przystań nie ma podobno żadnej innej infrastruktury, choć wkrótce sąsiedzi mają wybudować nową, już z pełnym wyposażeniem.

Dzień dobry, inspekcja

Na nabrzeżu spotyka nas Kasper Jędrzychowski, inspektor nadzoru wodnego w RZGW, a od niedawna także inspektor Urzędu Żeglugi Śródlądowej. Przeprowadził inspekcję naszego statku: sprawdził dokumenty rejestracyjne jednostki i sternika oraz daty przeglądu sprzętu, a także wyposażenie statku. Konieczne są m.in. kamizelki ratunkowe i gaśnice.

Zastanawiam się, czy nie potrzebujemy dodatkowego wyposażenia na drogach po niemieckiej stronie, gdzie przepisy żeglugowe są inne. Jędrzychowski jednak tłumaczy, że to na polskich szlakach przepisy są bardziej restrykcyjne. Dlatego czasem Niemcy muszą kupić sprzęt (np. gaśnicę), gdy wpływają na Odrę.

Inspektor mówi, że w zeszłym sezonie przy tym nabrzeżu zatrzymało się ok. 250 jednostek turystycznych. – To sporo. Tym bardziej to nabrzeże powinno być lepiej zagospodarowane. Proponowaliśmy miastu dzierżawę, ale na razie nie widać zainteresowania – twierdzi Jędrzychowski.

Frankfurt nad Odrą

Z przystani można się przespacerować do Frankfurtu nad Odrą, oddalonego o 10 minut drogi. Jedną z atrakcji jest tam promenada z widokiem na Odrę (bo Odry nigdy dość) i stare miasto. Tradycyjnie zobaczcie też ratusz i zabytkowe kościoły, w tym wypadku Heilig Kreuz i Sankt-Gertraud.

Ale w takich miejscach jest jeszcze jedna atrakcja, której podczas całej podróży może zabraknąć na statku czy w małych miasteczkach – mocna kawa z ekspresu.

 

 

Źródło: Gazeta Wyborcza
Autor tekstu: Edyta Bryła
Zdjęcia: Edyta Bryła

By |2017-04-03T12:28:02+00:00Maj 5th, 2015|Rejs z Gazetą Wyborczą|Możliwość komentowania Rejs „Wyborczej”: autostradą wodną płyniemy do Berlina. Dzień czwarty. została wyłączona

About the Author: